czwartek, 23 stycznia 2014

ROZDIAŁ 2. 

 


...wracałam już  do domu i nagle zobaczyłam moją mamę rozmawiającą z Justinem . To oni się znali ? O.O . Postanowiłam do nich podejść . Podeszłam i powiedziałam .
-Heej .
- O hej córciu , to jest ... - nie dokończyła bo jej przerwałam  .
-Justin :) My się znamy .
 Serio się znamy ? - odpowiedział Jus .
- No poznaliśmy się dzisiaj w autobusie  nie pamiętasz ?
- Jakoś nie przypominam sobie .  - gdy to powiedział bardzo posmutniałam . :(
- Kochanie ... - powiedziała moja mama .
- Słucham ?
- Jus  , przed chwilą miał wypadek , widziałam wszystko , przyjechałam po ciebie  , chciałam ci zrobić niespodziankę i widziałam jak jakieś auto potrąciło Justina , ten zaraz wstał a ja od razu wysiadłam z auta i chciałam mu pomóc ale on gadał że nic mu nie jest zadzwoniłam po pogotowie i już jest w drodze , lecz jedyne co on teraz pamięta to jak się nazywa .- gdy to powiedziała łzy napłynęły mi do oczu , wiem że nie znam go długo ale i tak płakałam . Za kilka minut przyjechało pogotowie i zabrało Jusa , a mama pojechała ze mną zaraz za pogotowiem do szpitala . Gdy już dojechałyśmy Justin był właśnie operowany . Czekałam  długo , a moja mama już poszła do domu . Około 3 w nocy z sali operacyjnej wyszedł lekarz , od razu wstałam i podbiegłam do niego .
- I co z Justinem ? ! - powiedziałam , a wręcz krzyknęłam .
-Przykro mi , Justinowi uszkodził się kawałek mózgu odpowiedzialny za pamięć . Robiliśmi wszystko co mogliśmy , ale najprawdopodobniej będzie pamiętam kilka rzeczy z całego swojego życia , ze 3-4 rzeczy . Możliwe że kiedyś mu się przypomni reszta wspomnień  , muszę już iść do widzenia .
-Panie doktorze , a czy ja moge do niego wejść ?
- Naturalnie , proszę , o tamta sala - pokazał na sale w której leżał Jus  .
Podeszłam do jego łóżka i stanełam obok niego .

Patrzałam jak słodko śpi , bo był on w śpiączce . Złapałam go za rękę , nie budził się , zaczęłam płakać ale i stwierdziłam że dzisiaj nie pójde do szkoły bo jest już 3:30  i nie dam rady . Całą noc byłam przy Jusinie , nagle obudził mnie mój telefon , dzwoniła mama kiedy wracam do domu powiedziałam że nie wiem jeszcze i żeby przyniosła mi do szpitala jakiś sok coś do jedzenia i ciuchy żeby się przebrać , Mogło to wyglądać obsesyjnie że tyle siedzę przy chłopaku którego znam 1 dzień , ale nie obchodziło mnie to ,  jak to wygląda . Gdy mama się rozłączyła spojrzałam na godzinę , 8:24 . Jeju , troche mi się usnęło . Dalej trzymałam jego ręke  i się w niego wpatrywałam , a on nagle zaczął sie budzić .
- Lekarz ! Pielęgniarka ! On się budzi ! - zaczęłam krzyczeć . Przyszedł lekarz porozmawiał z nim , ( mnie już nie było w sali bo ja wybiegłam i wołałam a lekarz mnie nie wpuścił )  . Gdy wyszedł z sali od razu do niego podeszłam .
- I co z nim ?  Jak się czuje ?
- Stan jest w miarę dobry , ale mówi że chce widzieć jakąś dziewczynę którą poznał wczoraj w autobusie , wie pani może o kogo mu chodzi ? - gdy lekarz to powiedział byłam baardzo ale to bardzo szczęśliwa .
-Taa .. Tak wiem o kogo mu chodziło .
- Zatelefonuje apni do tej osoby żeby tu przyjechała ?
- Ale to ja :) - uśmiechnęłam się.
- No to w takim razie proszę wejść . - Weszłam , a on tam leżał ,  taki przystojnyy , *.*
- Hej skarbie  !  - powiedział  a mnie zamurowało .
- Ty ... Ty ... Pamiętasz mnie ?
- No oczywiście , mojej dziewczyny miałbym nie pamiętać ?
- Coooo  ? Twojej dziewczyny ?
- No tak , przecież jesteśmy razem od wczoraj od kąd cie poznałem  .
- Nie Justin , coś ci się pomieszało , poznaliśmy się wczoraj ale tylko chwilkę rozmawialiśmy .
- Naprawdę  ? Ale szkoda ;c  - posmutniał trochę .
- Ejj . nie smuć mi się tu :)
- No okej śliczna :>
- Jak się czujesz Justin ?
- Nie najgorzej , ale czekaj , ty znasz moje imię a ja twojego nie .
- Ashley :D
-Śliczne imię .
-Dziękuje .
- Chcę już wyjść z tego szpitala .
- Musisz jeszcze trochę tu zostać .
- A będziesz przy mnie  ?
- Będę  jeśli chcesz :)
- Bardzo chce ! A cały czas ?
- Nie moge cały czas bo chodzę do szkoły , ale często :>
- A ja chodzę do szkoły ?
- Chodzisz ...  znaczy chodziłeś a teraz nie wiem czy będziesz chodził .
- Ahaa . - gdy to powiedziałam do sali weszła moja mama podała mi to o co prosiłam porozmawiałam z nią troche i wyszła , ja poszłam sie przebrać , wróciłam do sali .
- Justin , jesteś głodny ?
- Bardzo ,  a ty ?
- Trochę , ale wytrzymam , trzymaj i jedz :D - podałam mu kanapki .
- Ej ej ej ej , nie ma tak , jemy razem , ty troche ja trochę :>
- No okej :) - zjedliśmy
- A pić ci się chcę ?
-Nom ,  a masz picie ?
- Mam , pij se . - podałam mu picie , on sie napił i oddał .
- Jus ... - zobaczyłam jak się uśmiecha .
- Co się tak cieszysz ?
- Słodko jak mówisz do mnie Jus , podoba mi się to :)
- Ahaa . :) Ja muszę iść , papa potem przyjde .
- Papa . - już miałam wychodzić a on zawołał :
- Ej ! Ashley ! A buzi mi dasz na pożegnanie ? Prooszę .
- Dam , dam :) - wróciłąm do niego i dałam mu całusa w policzek . 


niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 1 .


Mam na imię Ashley i mam 16 lat . Rok temu przeprowadziłam się z Polski do Londynu. Nie chciałam tej przeprowadzki , ale moja mama dostała w tym mieście lepszą prace więc musiałam :(  W Polsce nie byłam bogata , chodziłam w ciuchach niekiedy podartych , ale mimo to miałam kilku znajomych i chłopaka . Bardzo go kochałam . Przez tę przeprowadzkę straciłam z wszystkimi kontakt , a w nowej szkole większość osób się ze mnie śmiała . Jednak były chyba ze 4 dziewczyny z którymi mogłam normalnie porozmawiać . Mój tata nie żył , dlatego tak ciężko mojej mamie było nas utrzymać finansowo , pracowała sama , a ja miałam jeszcze bardzo słodką  9 letnią siostrę Miley  , którą bardzo mocno kochałam <3 .
Moja mama musiała nas dwie utrzymywać i jej też było ciężko . Pewnego dnia wstałam około 6 i poszłam budzić Miley , żebyśmy poszły na autobus do szkoły . Moja mama była już w pracy a Miley była bardzo samodzielna .Obudziłam ją ona szybko się przebrała , ja też poszłam sie przebrać , już nie miałam podartych rzeczy bo moja mama dobrze zarabiała . Poszliśmy na autobus do szkoły . Gdy przyjechał wsiadłyśmy a Miley za niedługo wysiadła bo już był przystanek koło jej szkoły , ja jeszcze jechałam . Nagle do autobusu przysiadłsię jakiś chłopak .
  - Cześć . - powiedział .
- Heej . ;D
- Co tam u ciebie ?
- Znamy się ?
-Nie , ale możemy się poznać . :)
-Spooko . :>
- Jak masz na imię ?
- Ashley a ty ?
-Justin
-Ahaa. :)
- No to wracając do pytania , co tam u ciebie ?
- Spoko , rok temu się przeprowadziłam ,  w moim życiu nie dzieję sie nic ciekawego , ogółem nudy , a u ciebie ?
- Teraz bardzo dobrze bo patrzę na prześliczną dziewczynę :)
- Na następnym przystanku wysiadam . - powiedział mając nadzieje że zapyta o numer bo był spoko , a mało osób się do mnie normalnie odzywało  .
-A ile masz lat ?
- 16 a ty ?
- 17 . :) Skoro zaraz wysiadasz , to podasz mi swój numer ? Bo chcę się jeszcze z tobą kiedyś zobaczyć .
- Okeey . To numer : 507 ### ### .
- Dzięki . :>
- Spoko , musze już wysiadać do zobaczenia ! -  Powiedziałam .
- Papa .
Wyszłam z autobusu , i poszłam do szkoły . Nie było to daleko jakieś 5 minut drogi .  Byłam szczęśliwa że wreszcie poznałam chłopaka z którym mogę normalnie pogadać. Dzień w szkole minął spokojnie , po za tym że dostałam 1 z matmy , ale poprawie na pewno . Wracałam już do domu i nagle ...............................

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

To mój pierwszy rozdział mam nadzieję że sie podoba :) Czytasz - komentuj . To dla mnie wiele znaczy . :>

sobota, 18 stycznia 2014

Cześc ,  :)  Będe pisać tutaj bloga , a reszty dowiecie się w późniejszych opowiadaniach ;D